4 filmy o szalonych dziewczynach

Chciałabym zaprezentować Wam listę filmów, które uważam za świetne filmy o codziennych bohaterach. Codziennych, czyli prawdziwych – takich jakich moglibyśmy spotkać w pracy, szkole czy na ulicy. Każdy z umieszczonych tu tytułów zaliczam do mojej kolekcji filmów jeśli nie ukochanych to przynajmniej bardzo lubianych.

Co ważne główne postaci to w większości przedstawicielki płci pięknej. Trochę szalonych przedstawicielki. Wszystkie te filmy są bardzo ciepłe i bardzo babskie, więc gorąco polecam wszystkim, którzy tak jak ja lubią wszystko co babskie!

1. Mała Miss (2006)

„Mała Miss” to mój ukochany film. Jest zabawny, nieprzewidywalny i niebanalny. A przy tym bardzo ciepły i nienachalny w swym przekazie. Prezentuje wachlarz bardzo ciekawych postaci. Główna bohaterka to 7-letnia Olive, która wyrusza na konkurs Małej Miss w towarzystwie całej swojej rodziny. Jej tata to osoba, która nie potrafi przegrywać. Brat wytrwale dąży do celu, narzucając sobie niezwykle surowy tryb życia. Wujek – znawca Prousta i niedoszły samobójca – uznawany za wielu za nieudacznika. Dziadek – największy fan swojej wnuczki, w każdej wolnej chwili wciągający kreskę. A także nieporadna mama, która próbuje w jakiś sposób sklejać swoją rodzinę. Na czas podróży na drugi koniec Kalifornii cała rodzina utyka w uroczym żółtym busiku. A wiadomo, że tak mała przestrzeń może wywołać wiele konfliktów…

Dla mnie „Mała Miss” poza tym, że jest cudownie zabawna – chociaż czasami sprawia, że śmiejemy się przez łzy – jest przede wszystkim opowieścią o sile rodziny. Ponadto uczy jak należy przegrywać. Najlepiej z przytupem! Oraz podkreśla, że czasem droga do celu może być dużo ważniejsza i cenniejsza niż samo jego osiągnięcie.

2. Hello, My Name Is Doris (2015)

Doris to sześćdziesięciolatka o nietypowym stylu. Troszeczkę zamknięta w sobie, a jednocześnie trochę szalona. Szalona dosłownie i w przenośni, bo z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie, ale również z pewną pulą natręctw. I niestety samotna… Bardzo samotna – zwłaszcza po śmierci mamy, z którą mieszkała i którą się opiekowała. Radosne wieczory spędza w pojedynkę lub u przyjaciółki wysłuchując jej marudzenia. Sama nie bardzo marudzi – chociaż wydawać by się mogło, że ma trochę powodów do narzekania. Ale Doris jest bardzo pozytywna! A dodatkowo właśnie się zakochała! W nowym koledze z pracy. Około 30 lat młodszym od siebie. I tutaj zaczyna się historia wielkiego podrywu…

Doris ze swoją odwagą i nieprzejmowaniem się robieniem z siebie idiotki jesteś wzorem dla każdej z nas! Ma mnóstwo problemów i pokazuje, że nie należy się nimi emocjonować. A przynajmniej nie za bardzo, za to należy po prostu żyć i dążyć do celu. Sama Doris się tego właściwie dopiero uczy. W wieku 60 lat. I pokazuje, że na taką naukę nigdy nie jest za późno.

Dodatkowo ten film należy oglądnąć ze względu na wspaniałe stylówki Doris. Ogólnie bardzo pozytywnie i szalenie zabawnie! Chociaż mnie osobiście łezka w oku się zakręciła kilka razy.

3. Niezwykły dzień Panny Pettigrew (2008)

Ten film opowiada o niezwykłych losach panny Petigrew w przeddzień II Wojny Światowej. Historia opowiedziana z wdziękiem i humorem. Zwolniona z pracy (dosyć słusznie) guwernantka chwyta nadarzającą się okazję (naginając przy okazji trochę prawdę na swój temat) i znajduje zatrudnienie u młodej i trochę postrzelonej Amerykanki, z którą nawiązuje niezwykłą więź. Panna Pettigrew nie miała w życiu lekko o czym stopniowo dowiadujemy się podczas rozwoju akcji, ale okazuje się – wbrew pierwszemu wrażeniu – osobą z dużą klasą, poczuciem humoru i ogromną życiową mądrością. Uczy, że zawsze powinno się działać zgodnie ze swoim sumieniem oraz podążać za głosem serca. Uczy, że pieniądze szczęścia nie dają, ale jednak są trochę potrzebne do życia. A także, że szacunek należy są każdemu. Niby nic odkrywczego, ale podane w sposób świeży i nienachalny. Zdecydowanie polecam.

Panna Petigrew pokazuje również, że klasa to coś niesamowicie ważnego i kobiecego. Że nie polega tylko na stylowych strojach i drogich perfumach, ale przede wszystkim na umiejętności słuchania innych, okazywania im szacunku oraz dostrzegania we wszystkim – a zwłaszcza w drugim człowieku – czegoś pięknego i dobrego.

Dodatkowo ten ciepły film podnosi na duchu, bo pokazuje, że odpowiedniego faceta można spotkać w każdym wieku!

4. Love, Rosie (2014)

“Love, Rosie” to film uroczy i bardzo babski (także Janek – zdecydowanie Ci go polecam…). Ciekawi mnie fakt, że uważam go za najsłabszy i najmniej oryginalny z całej czwórki, a na filmwebie ma najwyższe oceny. Zakładam, że to zasługa głównie Sama Claflina i Lilly Colins, grających główne role. Oraz może trochę tego, że jest to jednak typowa komedia romantyczna – oczywiście z elementami tragedii. Mimo, że to typowa komedia romantyczna to jednak ją polecam, bo jest zabawna oraz bardzo ciepła i mądra.

Rosie jest szalona w sposób nietypowy – od zawsze kocha swojego przyjaciela z dzieciństwa (wydaje się zresztą, że z wzajemnością), ale uważa że wielką ujmą na honorze byłoby przyznanie się do tego… To prowadzi do całej serii wydarzeń, dzięki którym oboje uczą się żyć. Żyć bez siebie nawzajem.

Film pozytywny. Idealny na jesienny wieczór. Przygotujcie paczkę chusteczek, bo wzruszyć też się można. A chociaż nie uważam, że “Love, Rosie” jest szczególnie zaskakujący to jednak miło zobaczyć jak należy dbać o swoje przyjaźnie, jak radzić sobie w życiu, gdy wydaje się, że już gorzej być nie może i jak realizować swoje marzenia. I oczywiście miło pooglądać przystojnego Sama! Szykujcie się na łzy, ale nie martwcie się za dużo. Happy end gwarantowany! A to dlatego, że Rosie w którymś momencie dojrzewa i uczy się tego, że naprawdę trzeba umieć zawalczyć o to czego się pragnie.

PS. Nie wiem czy wiecie, ale film został nakręcony na podstawie książki Cecelii Ahern “Na końcu tęczy”, w której to bohaterowie nie doczekują aż tak wielkiego i spektakularnego happy endu jak w ekranizacji.

A Wy? Co sądzicie o tych filmach?