Notka #8 – Zaduszki w Göteborgu

Co tu dużo mówić – Szwecja nie jest zbyt katolickim krajem. W sumie nigdy nie była. Nawet przed laicyzacją. A to z tej prostej przyczyny, że po reformacji protestanckiej rozpoczętej 31. października 1517 Szwecja była głównie luterańska. Od 1530 do 2000 Luterański Kościół Szwedzki był kościołem państwowym. Według danych z 2010 roku 64% Szwedów to luteranie, 1,2% to katolicy, a 27% – nie związani z żadną religią. Sądzę, że do obecnego 2016 te liczby mogły się mocno pozmieniać (np. pierwsza i ostatnia zamienić miejscami). A ja dzisiaj niejako w związku z powyższym chciałam wspomnieć o wizycie papieża Franciszka w Szwecji oraz o tym jak obchodzi się tutaj Dzień Wszystkich Świętych.

Papież na nabożeństwie ekumenicznym

Najpierw będzie o papieżu, bo to mniej osobiste. Otóż nasz kochany papież odwiedził Szwecję 31. października, aby z okazji rocznicy ogłoszenia 95 tez Martina Lutra wziąć udział w nabożeństwie ekumenicznym. W Lund spotkał się z królową Silvią oraz królem Karolem XVI Gustawem. Następnie wspólnie z arcybiskupem (rodzaju żeńskiego) odprawił wspomniane nabożeństwo. A 1. listopada celebrował Mszę Świętą na Arenie w Malmö. Na tym wydarzeniu pojawiło się około 15 tysięcy ludzi i to nie tylko katolików. Wiele osób zupełnie nie związanych z jakimkolwiek kościołem chciało się spotkać z papieżem. W ogóle całe wydarzenie miało bardzo pozytywny wydźwięk w szwedzkich mediach, a Franciszek był wychwalany na prawo i lewo. Również arcybiskup Szwecji bardzo pozytywnie się o nim wypowiadała.

Pod koniec pobytu papieża w Szwecji ktoś chyba stwierdził, że PR wokół Franciszka był zdecydowanie zbyt pozytywny i należy trochę podkręcić atmosferę. W wyniku tego od wczoraj w mediach mówi się tylko o ostatnim wywiadzie udzielonym pół żartem przez papieża już w jego samolocie na chwilę przed wylotem. Szwedzi wzburzyli się niezmiernie na stwierdzenie (wprost), że kościół katolicki raczej nie pójdzie w kierunku święceń kapłańskich kobiet. Dodatkowo trochę zabolała ich uwaga papieża na temat szwedzkich kobiet. Stwierdził on, że Szwedki są bardzo silne i bardzo utalentowane, i być może dlatego Szwedzi szukają sobie partnerek wśród innych narodowości… A to wszystko niby żartem… Ciekawe spostrzeżenie. Tutaj krótki artykuł po angielsku o tej rozmowie i jej dalszym ciągu. Nie wiem do końca co o tym myśleć, bo z jednej strony nie uważam, że prawdziwi mężczyźni powinni bać się silnych i utalentowanych kobiet. A z drugiej strony znam trochę Szwedek i faktycznie niektóre przerażają nawet mnie. A sama też uważam się za dosyć silną i utalentowaną :) Może mylnie…?

Listopadowe świętowanie

Jako że Szwecja nie jest katolicka, wczorajsze święto nie jest tutaj obchodzone. Już większe wzięcie ma Halloween, chociaż to bardziej na zasadzie zabawy dla dzieci oraz imprezy organizowanej w Domu Strachów w Liseberg (największy park rozrywki w Skandynawii z najstarszym na świecie drewnianym rollercoasterem). Czyli bez jakichś większych ekscesów. Natomiast jeśli ktoś, tak jak ja, tęskni za klimatem wieczornych spacerów po rozświetlonych zniczami cmentarzach to niestety może się zawieść. Cmentarze w Göteborgu są stricte luterańskie. A to oznacza zerową ilość kwiatów i zniczy, dużo drzew i krzewów oraz ogólnie minimalizm najwyższej klasy. Nagrobki są po prostu kamiennymi lub marmurowymi płytami, a cmentarze pełnią właściwie rolę parków. Nikogo nie dziwi tam widok matki z dziećmi na spacerze lub biegaczy, którzy wyznaczają sobie trasy przez cmentarze ze względu na spokój jaki tam panuje. Również szwedzka nazwa cmentarza może być myląca – kyrkogården. To może jednoznacznie kojarzyć się z angielskimco prowadzi do pomyłek. Janek, który odwiedzał mnie w zeszłym tygodniu założył, że na mapie zielono, a nazwa wskazuje, że może tam być jakiś ogród czy park. Jakież było jego zdziwienie…

Nawiasem mówiąc taka gra słów jest bardzo charakterystyczna i czasem mam wrażenie, że wynika ze szwedzkiego poczucia humoru. Kyrkogården – dosłownie “kościelny ogród”. Huvudstaden – stolica, a literalnie “miasto głowa”. Grönsak – warzywo, gdzie grön to “zielony”, a sak to “rzecz”. Telefonsvarare – telefon to jak łatwo się domyślić “telefon” a svarare to “odpowiadać”, ale już złożenie oznacza nic innego jak “automatyczna sekretarka”. Proste, nie…? A takie przykłady naprawdę można mnożyć. To zresztą chyba zasługuje na oddzielną wzmiankę na blogu! Koniec nawiasu :)

Ciężko tutaj o ten listopadowy klimat, kiedy ponuro i deszczowo, a i tak spotyka się całą rodzinę na cmentarzu, a później można się ogrzać w domu przy kubku ciepłej herbaty, tylko po to by wieczorem znów marznąć na cmentarzu wśród ciepłego blasku świec. Jedyne na co można liczyć to życzenia od kolegi z pracy! Z życia wzięte:

– Wszystkiego najlepszego! – Powiedział wczoraj Fredrik bardzo zadowolony z siebie. – Dowiedziałem się, że 1. listopada to duże święto w Polsce, bo nikt z polskiego biura nie chciał się ze mną umówić dzisiaj na spotkanie! Ups… Może “wszystkiego najlepszego” to nie najlepsze życzenia z okazji święta zmarłych…

Próbując trochę się ratować i poczuć jak w Polsce postanowiłam “poświętować” trochę dzisiaj. Dzień Wszystkich Świętych w krajach skandynawskich obchodzi się 2. listopada. Naprawdę nie wiem czemu… Ale ponieważ 2. listopada to nasze Zaduszki to uznałam, że to dobry pomysł w bardziej wyjątkowy sposób wspomnieć swoich bliskich i kochanych – skoro na żaden cmentarz z całą rodziną za bardzo się nie wybiorę. Zamiast tego wybrałam się więc na mszę trydencką do jednego z dwóch katolickich kościołów w Göteborgu. Dodatkowo miałam okazję podczas mszy posłuchać Requiem Mozarta. Przyznaję się, że bardzo chciałam usłyszeć dzisiaj Requiem i to była dla mnie dodatkowa motywacja, aby się tam dzisiaj przejść. To już taka trochę moja listopadowa tradycja słuchać Requiem…

A tutaj wykonanie dla Was: