Notka #9 – Kalendarz adwentowy

Na wszystkich blogach, które ostatnio przeglądam zrobiło się już bardzo świątecznie. A jeśli nawet nie świątecznie to przynajmniej bardzo adwentowo. W Göteborgu zapach Świąt wisi już w powietrzu, a ponury i wcześnie zapadający mrok przepędzany jest przez urocze świąteczne ozdoby i światełka. Trochę to zabawne, że Szwedzi już w listopadzie przystroili domy, a w mieście pojawiły się girlandy i świecące gwiazdy zaraz z początkiem grudnia. Ale w sumie czemu się dziwić. Wszyscy tutaj niecierpliwie czekają na Święta. A dodatkowo myślę, że jest to poniekąd działanie profilaktyczne. Listopad był bardzo ponury i przygnębiający. Pięknie oświetlone okna i ulice wyzwalają uczucie ciepła i oczekiwania, nie pozwalając zagościć się chandrze czy depresji.

Jak więc widzicie tutaj przygotowania do Świąt idą pełną parą. A jak Wam idą przygotowania? Macie jakieś postanowienia adwentowe? Połykacie czekoladki z kalendarzy? Wszystkie naraz czy przykładnie po jednej każdego dnia? Ja osobiście mam parę małych postanowień adwentowych i odliczam już powoli dni do wyjazdu do domu! A jeśli chodzi o kalendarz z czekoladkami to ci co mnie znają, wiedzą że miałabym olbrzymie trudności ze zjedzeniem jednej czekoladki dziennie. W końcu musi być parzyście! Ale nie wystawiam się na tak ciężką próbę w tym roku… Zamiast tego zapoznaję się ze szwedzkim kalendarzem adwentowym. Dzięki czemu szkolę swój biedny szwedzki :)

Ale jak to szwedzki?

A tak to, że Julkalendern (kalendarz świąteczny) lub inaczej – Adventskalender – jest specjalną świąteczną opowieścią, pełną magii i dobrych uczynków, przygotowywaną co roku dla dzieci i emitowaną w telewizji. Każdy odcinek trwa do 15 minut. Można go również obejrzeć online i ćwiczyć umiejętności językowe. Język jest tam na tyle prosty, że jestem w stanie coś rozumieć :)

Szwedzkie dzieciaki czekają na każdy odcinek z niecierpliwością. W tym roku Julkalendern opowiada historię ośmioletniej Selmy, która dowiaduje się od rodziców, że będą musieli opuścić swój mały, uroczy domek, bo mają za mało pieniędzy. Selma kocha swój rodzinny dom i nie wyobraża sobie przeprowadzki. Zrozpaczona wybiega z chatki w burzową śnieżną noc. Schronienie przed śnieżycą znajduje w nieco magiczny sposób u ekscentrycznego profesora Efraima von Trippelhatt. Ten twierdzi, że królestwo Świętego Mikołaja istnieje i ma zamiar wybrać się na jego poszukiwania w oparciu o stare mapy. Selma postanawia mu pomóc. Pragnie dotrzeć do Mikołaja i błagać go o spełnienie jej największego marzenia…

Codziennie nowy odcinek historii możemy znaleźć tutaj: Julkalendern: Selmas saga – może akurat będziecie mieli chwilę, żeby zerknąć jak toczą się losy dziewczynki i czy uda jej się odnaleźć Świętego Mikołaja!

A tak poza wzmianką o Julkalendern, chciałam się również pochwalić, że mam przyjemność brać udział w adwentowym kolędowaniu! Codziennie po południu przez cały adwent na jednym z głównych placów Göteborga, Kungsportsplatsen, pojawia się śpiewająca choinka. Jeśli jesteście w mieście to zapraszam!

A poniżej “znajdź Wally’ego” w moim wykonaniu: