Bliższy Polakowi Szwed czy Chińczyk?

Jakiś czas temu z okazji Dnia Nauczyciela pisałam o różnicach pomiędzy polskimi i szwedzkimi uczelniami. Tekst oczywiście był raczej skrótowy, bo na pewno różnic można znaleźć dużo więcej, a ja opisałam tylko te najbardziej dla mnie oczywiste. Dzisiaj natomiast będzie trochę o różnicach jakie dotychczas zaobserwowałam w miejscu pracy… A zostałam zainspirowana krótkim szkoleniem na temat różnic kulturowych pomiędzy Szwedami i Chińczykami. Zgadnijcie do kogo jesteśmy jako naród bardziej podobni?! Mnie po tym szkoleniu wydaje się, że więcej mam wspólnego z przeciętnym Chińczykiem niż ze Szwedem. I potwierdzają to badania naukowe!

O jakich badaniach mówię? O badaniach, które przeprowadził profesor Geert Hofstede na temat zależności pomiędzy zachowaniem w miejscu pracy a kulturą narodową. Badania te były prowadzone na szeroką skalę i wykazały, że pewne wzorce myślenia, zachowania czy odczucia w miejscu pracy są charakterystyczne dla przedstawicieli danego narodu.

Geert Hofstede wyróżnił sześć tzw. wymiarów:

  • power distance – dystans władzy
  • individualism – indywidualizm
  • masculinity – męskość (lub maskulinizm)
  • uncertainty avoidance – unikanie niepewności
  • long term orientation – orientacja długoterminowa
  • indulgence – wyrozumiałość

Na temat każdej z tych cech można poczytać na oficjalnej stronie: Cultural Dimenisions

A ja chciałabym Wam krótko przedstawić moje spostrzeżenia na temat tego jak się Polakowi pracuje w Szwecji i w sumie jak to jest, że faktycznie Chińczycy są do nas trochę bardziej podobni. A wszystko to okraszone liczbami uzyskanymi z oficjalnej bazy danych.

Na pierwszy plan – dowód na to, że jesteśmy Chińczykami! Spójrzcie na wykresy poniżej. W wymiarze męskości i Polska, i Chiny mają powyżej 60 punktów (na 100 możliwych) podczas gdy Szwecja ma tylko 5. Odwrotnie rzecz się ma z wymiarem wyrozumiałości. Tutaj Szwecja zdobywa 78 punktów, podczas gdy pozostałe dwa narody poniżej 30.

Męskość

Z powyższych wykresów można wywnioskować, że Szwedzi są mocno zniewieściali… Ale co to właściwie znaczy w kontekście pracy? Otóż jeśli chodzi o pierwszy wymiar to w kraju o wysokim wyniku (czyli męskim) cechami napędzającymi jest duża rywalizacja oraz dążenie do osobistego sukcesu, gdzie sukces jest definiowany poprzez wyróżnienie zwycięzcy. Takie wartości są u nas w Polsce, tak samo jak w Chinach, promowane już w szkole. Najlepsi uczniowie są nagradzani. Taki sam system istnieje również w firmach – mamy przecież pracowników miesiąca, kwartału, roku itd. Dodatkowo taki system jest odzwierciedlony przez wysokość wynagrodzenia. Szwecja na tej skali ma tylko 5 punktów. Oznacza to więc, że jest “kobieca”, czyli dla pracowników bardzo ważna jest równowaga pomiędzy życiem osobistym (rodziną) a pracą. Szwedzi bardzo sobie cenią elastyczny czas pracy. Dobry menadżer dba o swoich pracowników i wspiera ich rozwój. Dąży do tego, by wszyscy byli traktowani jednakowo (czyż to nie przypomina Wam definicji lagom) oraz by w miejscu pracy panowało poczucie solidarności i wysokiej jakości życia. Określeniem “męskiego” społeczeństwa jest chęć bycia najlepszym, a “kobiecego” poczucie spełnienia i zadowolenia z wykonywanych obowiązków.

Przykład z życia wzięty:

Piątek godz. 16:00, projekt miał być gotowy na wczoraj. Zasuwamy z Fredrikiem od rana. Punkt 16:00 Fredrik pyta czy mogłabym dokończyć sama. On musi odebrać dziecko z przedszkola. Nie mogę, bo idę na chór (cóż ja też się szybko przyzwyczajam do dobrych szwedzkich standardów). Dobrze, to skończymy w poniedziałek. Prawdopodobnie świat się nie zawali przez weekend.

To są dopiero prawdziwe priorytety…

Ciekawostka: 

Wymiar męskości nie wpływa na liczbę kobiet i mężczyzn robiących karierę zawodową. Mimo że w kulturze “kobiecej” jest mniej barier i szklanych sufitów, utrudniających kobietom spełnianie się zawodowo, to paradoksalnie kobiety nie czują potrzeby robić kariery. To właśnie w “męskich” kulturach, gdzie problemów jest więcej, kobiety częściej pragną osiągać sukces zawodowy. Tak by sobie i innym udowodnić, że są równie dobre jak mężczyźni (surprise surprise), dzięki czemu przełamują wspomniane bariery.

Wyrozumiałość

Ten wymiar polega na porównaniu kultur wyrozumiałych i powściągliwych. W tym przypadku oznacza to, że Szwedzi są wyrozumiali, a Polacy tak jak Chińczycy powściągliwi. Dotyczy to oczywiście miejsca pracy, bo jeśli chodzi o charakter to wydaje mi się, że Szwedzi jako naród są bardzo powściągliwi – np. jeśli chodzi o wyrażanie swoich opinii… Ale to może bardziej ta słynna poprawność polityczna, a nie zwykła powściągliwość. Ale to taki mały offtop. Szwecja z wynikiem 78 oznacza, że pracownicy cenią sobie swój wolny czas i lubią się cieszyć życiem. Jeśli mają do wyboru siedzieć nadgodziny lub skoczyć na golfa ze znajomymi wiadomo co wybiorą. Natomiast pracownicy w krajach o niskim wyniku często mają wbite do głowy, żeby pracować, pracować i pracować. Zostawać po godzinach i zarabiać więcej. Oczywiście powoli się to zmienia i ludzi zaczynają bardziej inwestować w wolny czas, ale na pewno łatwiej by było dbać o siebie i nie siedzieć tych nadgodzin, gdybyśmy w Polsce byli tak dobrze opłacani i doceniani przez pracodawców jak na tej dalekiej północy…

Przykład z życia wzięty:

W środę mamy firmowy julbord – czyli kolację bożonarodzeniową (dosłownie “świąteczny stół”). Impreza zaczyna się o 18:00 czyli już kulturalnie po godzinach pracy. Ale… Przecież trzeba się odpowiednio przygotować do takiego wydarzenia. W związku z tym z koleżankami zwijamy się z pracy już o 14:00 i jedziemy do Lilly robić mejkapy przy kieliszku wina :)

Dystans władzy

Kolejnym wymiarem, którym trochę (bardzo) się różnimy się od Szwecji jest dystans władzy. Na szczęście nasz wynik jest trochę niższy od przerażającego wyniku Chin. Szwedzi w tym wymiarze mają 31 punktów, my 68, a Chińczycy aż 80.

Jak zapewne się już domyślacie kolejny raz jest to trochę powiązane z lagom. Wszyscy są równi, wszyscy mają prawo głosu i trzeba rozmawiać, dyskutować, rozmawiać i prowadzić spotkania w nieskończoność, aż wszyscy zgodzą się na jedno konkretne rozwiązanie. Tak to działa w Szwecji. Dlatego w Szwedzkich firmach każdy ma przeładowany kalendarz outlookowy. Naprawdę trzeba wszystko jak najdokładniej omówić i upewnić się, że wszyscy uważają, że dany pomysł jest jedyny i najlepszy. Poza tym, że spotkania te czasem potrafią być bardzo frustrujące (gdy po raz setny omawia się ten sam problem) i po prostu nudne, to ten system ma również ogromną zaletę – toczy się tu nieustanna burza mózgów, w której biorą udział wszyscy. Nikt nie boi się odezwać – niezależni czy jest CEO, czy może stażystą z dwudniowym stażem. A wiadomo, że czasem stażyści mogą wprowadzić do firmy powiew świeżości. Cóż… Taki system niewątpliwie musi mieć swoje zalety, gdyż inaczej Szwedzi nie stworzyliby tyle świetnie prosperujących i znanych na całym świecie marek. Polski wynik świadczy o tym, że w miejscu pracy istnieje duża hierarchizacja. Jest to zresztą już często widoczne w szkołach i na uczelniach. Każdy pomysł pracownika jest poddawany dalszej ocenie przez menadżera. I to właśnie menadżer podejmuje decyzje. W Chinach natomiast na spotkaniach, w których bierze udział ktoś bardzo wysoki rangą jest zazwyczaj bardzo cicho. Zazwyczaj to właśnie ta osoba wysokiej rangi jest jedyną wypowiadającą się i to ona ma ostatnie słowo.

Mała dygresja – start

A to z kolei przypomina mi kawał: W porządnym związku to mężczyzna ma zawsze ostatnie słowo. A jest to: “oczywiście kochanie”.

Mała dygresja – end

Przykład z życia wzięty:

Cotygodniowe spotkania… Toczące się w nieskończoność… Follow up next week… I jeszcze jeden follow up… Przecież wszyscy muszą się zgodzić, że to właśnie ten pomysł, a nie inny jest najlepszy… No okej – trochę przesadzam! W końcu ktoś podejmuje decyzje po jakimś czasie, ale naprawdę czasami trochę to wszystko się przeciąga…

Indywidualizm

A na koniec – przykład tego w czym jesteśmy do Szwedów podobni!

Niski wynik oznacza kolektywizm, gdzie jednostka jest częścią grupy. Grupa popiera swoich członków w zamian wymagając od nich lojalności. Wysoki wynik to indywidualizm. Daną jednostkę określa nie przynależność do grupy, ale jej własne cechy i zalety. Zarówno my jak i Szwedzi jesteśmy indywidualistami, a to znaczy że jednostki same o siebie dbają. Relacje pomiędzy pracodawcą i pracownikiem opierają się na wspólnych korzyściach, a decyzje o zatrudnieniu są oparte na kompetencji danej osoby. Chociaż zarówno w Polsce jak i Szwecji dobre znajomości nikomu nie szkodzą… Natomiast nigdy nie są pewnikiem, że otrzyma się daną pozycję, co – z tego co wiem – jest dosyć częste w Chinach. Nepotyzm!

Ciekawostka:

The Polish culture houses a “contradiction”: although highly Individualist, the Polish need a hierarchy. This combination (high score on Power Distance and high score on Individualism) creates a specific “tension” in this culture, which makes the relationship so delicate but intense and fruitful once you manage it. Therefore, the manager is advised to establish a second “level” of communication, having a personal contact with everybody in the structure, allowing to give the impression that “everybody is important” in the organization, although unequal.

Czyli po polskiemu: to dosyć nietypowe, że jesteśmy tacy “indywidualni”, a jednocześnie mamy taki wysoki dystans władzy. Jest to swoista sprzeczność, gdyż mimo, że cenimy sobie jednostkę to jednocześnie mamy dużą potrzebę posiadania klarownej hierarchii. W związku z tym dobre menadżerowanie w Polsce ponoć powinno polegać na tym, że szef ma ze swoimi podwładnymi “drugą”, personalną relację, sprawiającą wrażenie, że każdy jest ważny, chociaż tak naprawdę nie jest…

Co sądzicie o moim małym zestawieniu? Jak myślicie – dalibyście radę pracować w Szwecji, spędzając 80% czasu na spotkaniach, ale za to mając poczucie, że nikt na Was krzywo nie popatrzy, jak w środku spotkania będziecie musieli wyjść, żeby zdążyć na lotnisko odebrać rodziców przylatujących w odwiedziny? Dajcie znać!