szwedzkie zlepki i język szwedzki

Szwedzkie zlepki – część 1

Nigdy nie uczyłam się szwedzkiego czy niemieckiego, dlatego nie miałam pojęcia, że można zlepiać dwa lub więcej rzeczowników, by tworzyć dłuższe, bardziej abstrakcyjne pojęcia. Dlatego też niezwykle miłym i zabawnym odkryciem było dla mnie słowotwórstwo uprawiane z takim zapamiętaniem przez Szwedów. Ponoć język niemiecki pobija rekordy, jeśli chodzi o łączenie wyrazów i tworzenie z nich nieznośnie długich rzeczowników bądź też innych kwiatków. Przykładowo taka ciekawostka, którą właśnie wygooglowałam – określenie postaci z anegdoty naszego wspaniałego rodaka Juliana Tuwima:

Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferattentäter

Słowo to ma aż 72 litery. Jak nie wierzycie to proszę bardzo. Możecie policzyć. A oznacza ono zabójcę (Attentäter) hotentockiej (Hottentotten) matki (Mutter) głupka i jąkały (Stottertrottel) umieszczonego w kufrze (Koffer) z plecionki (Lattengitter) przeznaczonym do przechowywania schwytanych kangurów (Beutelratten).

Cóż… Nie jestem pewna czy Szwedzi też potrafią być tacy ekstremalni jeśli chodzi o długość wyrazów, ale na razie z aż tak ryzykownie tasiemcowatymi się nie spotkałam. I całe szczęście. Bo zadaniem szwedzkich zlepków nie jest powodowanie bólu głowy i łez bezradności. Wręcz przeciwnie. Szwedzkie tasiemce są nieustannym źródłem radości i zdumienia. Zdumienia niesamowitą szwedzką logiką. Wręcz żelazną logiką.

Przyznajcie sami jak tu nie być pozytywnie zaskoczonym takimi zdroworozsądkowymi określeniami codziennego użytku jak:

påveexpert = påve (papież) + expert = papieżoekspert

supermycket = super + mycket (bardzo) = superbardzo

A tak serio to niektóre z tych określeń naprawdę są codziennego użytku i w sumie nie są aż takie zabawne. Przykładowo:

kreditkort = kredit + kort (karta) = karta kredytowa

barnprogram = barn (dziecko) + program = program dla dzieci, czyli po prostu bajka

A w tym między innymi słowo bardzo przydatne podczas omawiania weekendowych planów:

fredagskväll = fredag (piątek) + kväll (wieczór)

Poza takimi całkiem zabawnymi czy bardziej użytecznymi określeniami możemy się natknąć na właśnie te wspomniane mega logiczne zwroty. Powyższe przykłady były całkiem oczywiste. Ale teraz pora na coś bardziej abstrakcyjnego…

Bo też powiedzcie proszę czyż to nie jest całkiem abstrakcyjne nazwać warzywo po prostu zieloną rzeczą? Dla mnie minimalnie jest. Ale jestem pewna, że wyjaśnienie tego dziwnego zjawiska językowego jest niezwykle proste. Zakładam, że w zimowej szarej Szwecji kolor zielony był kiedyś zupełnie nieznany. Do czasu gdy wspaniały król Gustaw Karol któryś nie przywiózł z dalekiej zamorskiej wyprawy zielonej papryki. Na cześć tego wydarzenia odtąd każde importowane warzywo jest nazywane właśnie tak:

grönsak = grön (zielony) + sak (rzecz) = warzywo

A jak inaczej nazwać stolicę kraju jak nie:

huvudstad = huvud (głowa) + stad (miasto) = stolica

W końcu głowa rządzi resztą ciała. A raczej – jak w tym przypadku – resztą kraju. Chociaż przecież mówi się, że to właściwie szyja jest tą rządzącą i podejmującą decyzje częścią ciała… Może w tym przypadku tą szyją jest Göteborg? Biorąc pod uwagę fakt, że przyjaźń pomiędzy Göteborgiem a Sztokholmem jest mniej więcej tak gorąca jak pomiędzy Krakowem i Warszawą na pewno mieszkańcy szwedzkiej stolicy bardzo ucieszyliby się z tego porównania.

szwedzkie zlepki i język szwedzki

(Tak pięknie jest w Sztokholmie w słoneczny dzień… Chyba muszę się w końcu zmobilizować i napisać trochę o tym co można zwiedzić chociażby w Sztokholmie czy jeszcze więcej w Göteborgu – przynajmniej więcej niż o tym pisałam tutaj)

Kolejnym intrygującym zwrotem jest:

serietidning = serie (bajka) + tidning (gazeta) = ?

Od razu mówię, że nie jest to bajkowa gazeta! Nieoczywistości są tu jak najmilej widziane! Macie jakieś pomysły? To zapraszam do komentarzy! Jestem ciekawa czy zgadniecie co to może znaczyć. Tylko proszę bez oszukiwania i zaglądania na google translate. Obiecuję zadedykować kolejny wpis osobie, która jako trzecia prawidłowo odpowie :) Pokażcie na co Was stać!

Po takim wstępie musicie przyznać, że te skojarzenia potrafią być dosyć nietypowe. W związku z tym chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli przyznam się, że mój biedy polski i raczej uporządkowany rozumek jest czasem całkiem skołowany. Stąd biorą się takie kwiatki jak dwa poniższe przykłady:

telefonsvarare = telefon + svara (odpowiadać)

Po zobaczeniu tego przykładu podczas jednej z moich lekcji szwedzkiego byłam 100% pewna, że już przesiąkłam wystarczająco skandynawskim poczuciem humoru i zakrzyknęłam zuchwale – sekretarka! Mając na myśli oczywiście nisko płatną (najczęściej) posadę asystentki. No bo przecież to musi być ktoś kto odpowiada na telefony! Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że częściowo rozgryzłam system. Wyraz ten oznacza ni mniej, ni więcej a sekretarkę automatyczną.

I na koniec przedmiot mojej dumy. Ciekawostka z ostatniej lekcji, gdzie znaczenia poniższego byłam jeszcze bardziej pewna:

askfat = ask (popiół) + fat (beczka)

Naprawdę naprawdę przyrzekam, że byłam pewna, że jest to urna. Chyba przyznacie sami, że ma to sens?!

szwedzkie zlepki i język szwedzki

Niestety myliłam się. I wielkie było moje rozczarowanie… Otóż chodziło o zwykłą popielniczkę

Wydaje mi się, że nie jestem jedyną osobą, której szwedzkie zwroty czasami robią wodę z mózgu. Ale chyba przyznacie, że naprawdę mogą być one urocze?