Hemspråk – język ojczysty (w) Szwecji

Uwaga! Z góry ostrzegam, że dzisiejszy wpis zostanie ubarwiony językowmi zdjęciami! Dlaczego? Bo uznałam, że tak będzie zabawniej, bo suche fakty na temat hemspråk – czyli nauczania języka ojczystego w Szwecji – mogłyby was zanudzić. O! A ja nie chcę, żebyście się zaziewali na śmierć!

Jak może wiecie śpiewanie w chórze jest dosyć ważną częścią mojego życia. O tym co śpiewanie w chórze mi dało i jak mnie ukształtowało pisałam w jednym z moich pierwszych postów sprzed ponad roku – zapraszam do poczytania: 8 rzeczy, które dał mi chór.

Śpiewanie w szwedzkim chórze dodatkowo ma jeszcze inne zalety. Jakie? Cóż po pierwsze mobilizuje mnie do używania szwedzkiego przynajmniej raz w tygodniu (chociaż przyznam szczerze, że próby mówienia po szwedzku w poniedziałki o 20:00 są z reguły skazane na porażkę). Po drugie – sława, sława i jeszcze raz sława. Jeśli nie pamiętacie to zerknijcie na “śpiewającą choinkę” w wykonaniu chóru Lodola na ulicach Göteborga (przykładowe zdjęcie pod koniec tego postu adwentowego). Jeśli planujecie mnie odwiedzać to zapraszam w grudniu – może uda się wam zahaczyć o edycję Julgranen 2017!

Ale po trzecie i może najważniejsze to śpiewanie w szwedzkim chórze daje możliwość obserwacji Szwedów w ich naturalnym środowisku. A co za tym idzie? Small talki podczas fiki (ktoś nadal nie wie co to fika – KLIK), ale także poważne rozmowy na temat tego jak częste są rozwody w Szwecji i dlaczego, o depresji i braku słońca oraz, jak na przykład dzisiaj, o systemie szkolnictwa. A dokładniej o tzw. modersmålundervisning czyli o nauczaniu języka ojczytstego w szkołach. Inaczej: o nauczaniu hemspråk. 

Co to jest ten hemspråk?

Hemspråk (czyli język ojczysty, a dosłownie “domowy”) jak inaczej określa się modersmålundervisning został wprowadzony w Szwecji już w latach 60, kiedy to liczba imigrantów w tym mlekiem i miodem płynącym kraju sprawiła, że rząd zaczął szukać różnych rozwiązań jak zasymilować nowo przybywających. Od tego czasu każdy uczeń (poczynając już od wieku 3 lat) ma prawo do bezpłatnych lekcji swojego języka ojczystego w szkole. Cel takiego nauczania to pomoc dzieciom w opanowaniu ich języka, który często służy jako “pomost” pomiędzy tym jak komunikują się w domu a jak w szkole. Dlaczego? Ano dlatego, że często zdarza się, że dzieciaki spędzając większość czasu w szkole szybko podłapują szwedzki, natomiast później w domu mogę mieć problemy z rozumieniem członków swoich rodzin, mówiących w innym języku. Czasami nawet nie posługujących się szwedzkim w ogóle…

Hemspråk jest to dodatkowy kurs, który jest bezpłatnie oferowany przez gminę – zazwyczaj w szkole do której uczęszcza dziecko. Właściwie taki kurs to godzina nauki tygodniowo – niewiele, ale zawsze coś. W przypadku braku kursu w danym języku można się zgłosić w gminie i zażądać wprowadzenia nauczania jawajskiego, pekińskiego czy innego silbo. Obowiązkiem gminy jest znalezienie nauczyciela i zapewnienie dziecku możliwości nauki – jeśli nie poprzez wprowadzenie lekcji akurat w tej szkole, do której uczęszcza, to chociaż poprzez zapewnienie dojazdu dziecku do innej gminy, gdzie może wziąć w takich lekcjach udział. Ponoć często zdarza się, że lekcje są praktycznie prowadzone dla 2 czy 3 dzieciaków. Nie. Na języku polskim czy arabskim zapewniam was jest więcej uczniów :) Ale o statystykach poniżej!

Na początku modersmålundervisning był częścią obowiązkowych zajęć szkolnych – prowadzonych w normalnych godzinach lekcyjnych. Obecnie są to zajęcia nieobowiązkowe prowadzone po obligatoryjnych lekcjach.

Fakty

  • Według statystyk z 2010 roku aż 20% uczniów szkół podstawowych ma zagraniczne pochodzenie
  • A to jest równoznaczne z ponad 150 językami (i dialektami) zgłoszonymi władzom szwedzkim
  • Z czego około 100 języków jest nauczanych w ramach modersmålundervisning – moja znajoma z chóru ma znajomych, którzy uczą około 40 języków
  • Około 173 000 uczniów zapisało się w 2010 roku na lekcje swojego języka ojczystego – prawdopodobnie w tym roku ta liczba była już wyższa
  • Najbardziej popularnym językiem jest arabski
  • Na drugim miejscu znajdują się: bośniacki / chorwacki / serbski
  • Ponad 3 razy więcej uczniów zapisuje się na arabski niż na języki znajdujące się na drugim miejscu
  • Większość szkół oferuje 1 godzinę tygodniowo nauki, część bardziej ambitnych aż 3 godziny tygodniowo – swoją drogą ciekawe czy 3 godziny tygodniowo wystarcza by opanować jakiś język (zakładając, że nie używa się go zbyt wiele w domu)?
  • Nauczyciel rzadkich języków często podróżuje od szkoły do szkoły gdzie prowadzi lekcje na jednych lub dwóch zajęciach z niewielką ilością uczniów, natomiast nauczyciel popularnych języków często uczy w 2, maksymalnie 3 szkołach
  • Teoretycznie zajęcia powinny nie tylko zawierać stricte nauczanie języka, ale również lekcje na temat kultury – to ja się pytam ile można zrobić w tę 1 godzinę w tygodniu?
  • I na koniec zła wiadomość: jeśli już się zdecydujesz na lekcje hemspråk to jesteś oceniany według normalnego systemu punktowego, tak jak na normalnych lekcjach – czyli słomiany zapał nie zalecany! Źle zaplanowane lenistwo nie popłaca!

(pamiętacie ten hit internetów sprzed 100 lat???)

Plusy i minusy – czyli “czy to potrzebne?”

O użyteczności modersmålundervisning dyskutuje się nie od dziś. Zwolennicy programu zapewniają, że nauczanie dzieci ich języka ojczystego jest tym wspomnianym już powyżej “pomostem” pomiędzy domem, a szkołą, co skutkuje lepszą integracją imigrantów w Szwecji. Przeciwnicy idei twierdzą, że wręcz przeciwnie nacisk powinien być kładziony na nauczanie maluchów języka szwedzkiego, aby ułatwić im szybszą asymilację w nowym domu. Dodatkowo oponenci wskazują na problemy logistyczne – jak w przypadku gdy na dany język zapisuje się tylko jedna osoba i trzeba dla niej organizować kurs. Poza tym podważa się skuteczność programu w momencie gdy kurs to tak naprawdę tylko 1 godzina tygodniowo – przy czym jakość nauczania zależy od danej placówki (a z tego co usłyszałam to ta jakość potrafi być naprawdę różna).

Jednak chyba najgorętszym argumentem przeciw jest twierdzenie, że nauczanie hemspråk w dłuższej perspektywie ułatwia tworzenie się gett na terenie Szwecji, co jest w gruncie rzeczy totalnym przeciwieństwem tego dlaczego nauczanie takie zostało wprowadzone.

Samo założenie, że modersmålundervisning ma być tym “pomostem” łączącym dwa światy jest zapewne dobre, jednak biorąc pod uwagę koszta oraz problemy logistyczne oraz w jakimś stopniu słuszne argumenty oponentów zastanawiam się – czy szwedzki rząd nie powinien pozwolić, aby dzieci uczyły się języka ojczystego po prostu od rodziców? Jeśli jest to dla rodziców na tyle ważne to pewnie się postarają. Ciężko mi uwierzyć, że godzina tygodniowo może zastąpić kontakt z żywym językiem i opowieściami członków rodziny o ojczyźnie. Ja bym na pewno olewała takie zajęcia, jeśli nie miałabym motywacji w domu do używania polskiego :)

A wy co sądzicie?