Boże Narodzenie, bożonarodzeniowe zwyczaje, tradycje świąteczne, szwedzkie zwyczzaje, szwedzkie tradycje świąteczne

Świąteczne zwyczaje

Święta, święta i po świętach… Teraz jeszcze tylko dojadamy resztki świątecznych potraw, planujemy Sylwestra, a później pozostaje nam już tylko czekać na wiosnę i kolejne święta! A ja tymczasem korzystam z wolnej chwili po bożonarodzeniowym zamieszaniu i – zamiast Wam życzyć (w bardzo spóźniony sposób) radosnych, spokojnych i rodzinnych Świąt – zapraszam do lektury posta o bożonarodzeniowych tradycjach. Jest trochę o zwyczajach polskich, trochę o szwedzkich, a trochę o podobieństwach i różnicach pomiędzy nimi.

A co do życzeń to przecież wiecie, że radosnych, spokojnych i rodzinnych chwil życzę Wam niezależnie czy są Święta czy już po :)

Jak obchodzimy adwent?

Po pierwsze – adwent. No bo jak to święta bez okresu oczekiwania jakim jest adwent. Wszyscy wiemy jak obchodzi się u nas adwent. Ci bardziej gorliwi zwlekają się rano na roraty – ci mniej gorliwi obiecują babci, że do niej dołączą chociaż raz, po czym nie są w stanie wydostać się z ciepłego łóżeczka… Kolejnym adwentowym akcentem są postanowienia pt. “nie będę więcej denerwował mamy” oraz “nie będę jadł słodyczy”. Jak to wychodzi w praktyce każdy wie. Nie ma to jak radosne oczekiwanie :)

A w Szwecji adwent to czas niepoprawnego wręcz obżerania się słodyczami. W zeszłym roku podczas adwentu przeżyłam mały szok kulturowy, bo stwierdziłam, że zrobię sobie podczas adwentu dietę. Bo zawsze jakoś to łatwiej skoro i tak sobie już człowiek odmawia słodyczy… Odmawiać sobie może. Ale w Polsce. W Szwecji jest to okres przyzwyczajania organizmu do Świąt poprzez stopniowe i codziennie podwyższanie poziomu cukru we krwi. Zaczyna się od tego, że w pracy konsultanci biorą udział w konkursie “kto przyniesie większy kosz słodyczy do pracy” – efekt jest taki, że wszyscy podjadają cukierki i czekoladki całymi dniami przez co nikt nie ma już siły na lunche. Dlatego w okresie przedświątecznym pracownicy się ze sobą trochę mniej integrują, bo nie jedzą wspólnie obiadów. Aby temu zapobiec organizuje się w pracy julbord albo julfest – czyli dosłownie “świąteczny stół” lub “świąteczną imprezę”.

Jak nazwa wskazuje julbord polega na jedzeniu. Zazwyczaj jest to szwedzki stół (haha), a na nim tradycyjnie: 500 rodzajów śledzi, łosoś, różne rodzaje szynek, kiełbaski, klopsiki, sery, ze dwie zieleniny i mnóstwo słodyczy. Oraz oczywiście pudding ryżowy (ale o nim za chwilę)! Ponoć tradycja nakazuje konkretną kolejność jedzenia. Wiem, że na pewno zaczyna się od śledzia. Co do tego wszyscy są zgodni. Ale później wersje się od siebie różnią. Każdy Szwed twierdzi co innego. Jedno jest pewne – z julbord nie wyjdzie się głodnym, bo obowiązkowe są przynajmniej trzy kolejki do szwedzkiego stołu. Chociaż od jednego z kolegów usłyszałam, że należy takich kolejek zaliczyć aż siedem… Tradycja tak nakazuje :)

Jak więc widzicie w Szwecji każdy wie, że nie należy sobie odmawiać podczas adwentu słodyczy. A dietę najlepiej odłożyć na czas bliżej nieokreślony.

Kalendarz adwentowy

Kojarzycie kalendarz adwentowy z dzieciństwa? Tekturowy z okienkami na każdy dzień grudnia do 24.12 a za nimi czekoladki w różnych kształtach? Ja mam dobre wspomnienia z kalendarzem adwentowymi – pamiętam, że nigdy nie był w stanie przetrwać do Wigilii. A u Was?

Szwedzki kalendarz adwentowy może wyglądać podobnie. Ale nie musi. Może być bardziej oryginalny. I często jest. Zamiast tekturowego kalendarza z czekoladkami można kupić lub przygotować kalendarz z drobnymi upominkami. Lizzy w tym roku przeszła samą siebie i przygotowała taki kalendarz w formie choinki (wysokość na oko 200 cm – bo wyższy nawet ode mnie):

kalendarz adwentowy, adwent, Boże Narodzenie

A w nim nie tylko prezenty na miarę Kinder niespodzianki, ale wypaśne prezenty typu zaproszenia do restauracji czy bilety na operę. Jak widzicie taki kalendarz adwentowy robiony samodzielnie może być niezłą zabawą. Zastanawiam się tylko czy Lizzy zrobiła ten kalendarz, jak twierdziła, dla swojego chłopaka czy też może bardziej dla siebie…

A zamiast robienia kalendarza adwentowego można go też obejrzeć. W telewizji. Pisałam o tym rok temu tutaj – KLIK.

Świąteczne lampki

U mnie w domu rodzinnym nawet z zapalaniem lampek świątecznych w domu czy na polu (dla nie-Krakusów: “dworze”) czeka się zawsze do Wigilii lub nawet do Bożego Narodzenia. Bo w adwencie jeszcze się nie świętuje! Natomiast w Szwecji rozpoczynamy adwent poprzez ozdobienie domu świątecznymi światełkami. A dokładniej  adventsljusstake, które ustawia się na wszelkich powierzchniach płaskich. Najczęściej na parapecie okiennym. A tak wyglądają najbardziej popularne adventsljusstake:

Boże Narodzenie, adwent, lampki świąteczne, światełka świąteczne

Nie dla Coca-Coli

Nie wiem co może być polskim odpowiednikiem tego jakże ważnego i wzniosłego szwedzkiego zwyczaju… Może macie jakiś pomysł? O jaki zwyczaj chodzi? Oczywiście o julmust. W okolicach Bożego Narodzenia w Szwecji nie pije sie Coli ani Pepsi, ani innych Fant. Pije się jumust:

O tym podobnym w smaku do kwasu chlebowego napoju pisałam już wtedy gdy Fredrik uczył mnie czym należy się żywić podczas choroby. Ten napój z nie do końca zrozumiałych powodów był wtedy bardzo wysoko na jego liście.

Jak spędzamy dzień wigilijny?

Nie wiem jak wygląda to u Was, ale u mnie Wigilia to ostatnie chwilę by doprowadzić wszelkie barszcze i kapusty do stanu doskonałości. Doprawiamy zupy, wykańczamy uszka, poprawiamy przekrzywioną choinkę, a następnie wyczekujemy pierwszej gwiazdki, aby z czystym sumieniem zasiąść do stołu. Aha… Lepiej odpuścić jedzenie w ciągu dnia, bo jak inaczej zmieścić 12 potraw?! Założę się, że u Was też tak jest?

W Szwecji kolacja w Wigilię również jest ważnym momentem. Tak jak i u nas. Dlatego w ten dzień na pewno wszyscy stresują się przygotowaniami do niej. Ale stres kończy się szybciej niż u nas bo przed pierwszą gwiazdką. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce o 15:00 może już być ciemno w niektórych szwedzkich miasteczkach.

Ale co właściwie ma miejsce o 15:00? Tradycyjnie od 1959 roku ogląda się Kalle Anka, czyli Kaczora Donalda! A dokładniej składankę piosenek Disneya. Piosenki pochodzą z różnych bajek – niektóre z wydań świątecznych, niektóre po prostu z filmów takich jak na przykład Kopciuszek czy Królewna Śnieżka:

Tak więc u nas kolejność podczas Wigilii ma się mniej więcej tak: stres i przygotowania, pierwsza gwiazdka, dzielenie się opłatkiem, wieczerza, prezenty. Natomiast w Szwecji: stres i przygotowania, kłótnia czy prezenty powinno się otwierać przed czy po Kalle Anka (jako że u jednych tradycyjnie prezenty były przed a u innych po), prezenty (tam gdzie ustalono, że jednak przed), Kalle Anka, prezenty (tam gdzie ustalono, że jednak po), wieczerza.

To co? Zamienilibyście opłatek na oglądanie bajek Disneya?

Kolacja wigilijna

Polskie tradycje? 12 potraw wigilijnych – u każdego (trochę) co innego, ale raczej bez mięsa. Obowiązkowo barszcz z uszkami, pierogi z kapustą, karp, kompot z suszu. Każdej potrawy trzeba przynajmniej spróbować. Każda odpowiada jednemu miesiącowi nadchodzącego Nowego Roku. Jeśli nie damy rady chociaż spróbować którejś z potraw – lub co gorsza twierdzimy, że jej nie lubimy – narażamy się na jakiś nieszczęśliwy miesiąc. Nieważne, że kolejny dzień też może być nieszczęśliwy, bo cierpimy z przejedzenia. Co tam jeden dzień do kolejnych 12 miesięcy?!

A jak to wygląda w Szwecji? O dwunastu daniach nikt nie słyszał, ale i tak jedzenia nie brakuje. Podobnie jak podczas julbord króluje śledź, ale również wszelkiego rodzaju mięsa – szynka w musztardowej glazurze, klopsiki i kiełbaski. Ach i oczywiście ziemniaki!

A na deser – risgrynsgröt czyli ryżowy pudding z cynamonem i czasem konfiturą. Chowa się w nim całego migdała. Tak jak i w naszej kutii czy kluskach z makiem – kto znajdzie całego migdała w swojej porcji będzie miał szczęście przez cały rok!

Niespodziewany gość

Na polskim stole zazwyczaj mamy jedno dodatkowe nakrycie dla zbłąkanego gościa – nie słyszałam o podobnej tradycji w Szwecji. Chyba ten zwyczaj wynika z polskiej gościnności. W tym roku mieliśmy okazję przetestować jak wygląda ta nasza gościnność w praktyce. Jeden z gości ku zaskoczeniu rodziny dał znać dzień przed Wigilią, że przyjeżdża. Był bardzo ciepło powitany.

Gabor – jeden z moich zagranicznych znajomych, mieszkających w Krakowie – także postanowił w tym roku przetestować czy tradycja nakazująca przyjęcie zbłąkanego wędrowca jest jeszcze żywa. Ponieważ nie wybierał się na Święta do swojego rodzinnego domu na Węgrzech w dzień Wigilii założył krawat i ruszył na podbój. Na kolację przyjęła go pierwsza polska rodzina, do której drzwi zapukał. Twierdzi, że ciężko było odmówić butelce dobrego tokaja, którą ze sobą przyniósł :)

Do kiedy trwa świętowanie?

Podobno w Szwecji świętowanie trwa do 13. stycznia. Czyli przez równe 20 dni. Dodatkowo Szwedzi szczycą się tym, że są w grupie świętujących najdłużej. Ale gdzie im tam do nas. My przecież twardo trzymamy choinkę (choćby już nie miała na sobie ani jednej zielonej igły) aż do 2. lutego! Wtedy to oficjalnie kończy się okres świąteczny i kończymy kolędować. A szkoda. Wtedy to już naprawdę pozostaje tylko oczekiwanie na wiosnę.

Natomiast w Szwecji wspomnianego już 13. stycznia tradycyjnie urządzano julgransplundring – czyli dosłownie “plądrowanie” choinki. Polegało to na tym, że zrywano z choinki ozdoby i wyrzucano przez okno. Dzisiaj już chyba mało kto chce śmiecić sobie pod domem, więc zazwyczaj wywozi się choinkę na stację recyklingową – a do kolejnego Bożego Narodzenia wciąż wyciąga się igły spomiędzy siedzeń swojego Volvo.

Tyle z teorii a w praktyce polecam nie wypuszczać się w świątecznym swetrze w renifery do pracy po przerwie świątecznej. W najlepszym wypadku narazicie się na dziwne spojrzenia, w najgorszym na komentarze. A chyba nie chcecie prowokować skrytych Szwedów do wypowiadania się w sposób negatywny na temat Waszego stroju?! Takie traumatyczne przeżycie może z nimi pozostać przez wiele lat…

Jak podoba Wam się mój mały spis szwedzkich i polskich tradycji? Co jeszcze byście tu dodali?